Jak oswoić depresję zimową?
Jak to jest z tą depresją zimową? Dlaczego jedni ludzie ją mają a inni nie?
Niektórzy z nas potrzebują bardzo dużo światła słonecznego, by normalnie funkcjonować – jest to sprawa wrodzona i zależy od osobniczej wrażliwości siatkówki. Innym z kolei wystarcza mała ilość światła i takie osoby nie będą miały sezonowych zaburzeń nastroju.
Jak to się przekłada na pracę mózgu, skąd się bierze ta depresja?
Mózg inaczej pracuje w nocy, a inaczej w dzień. Skąd wie, czy jest dzień, czy noc? Sugeruje się światłem lub ciemnością. Inaczej mówiąc, to światło informuje mózg, że jest dzień i trzeba działać. Jeśli jest go za mało, to mózg „głupieje” i nie wie jak się zachować, jakie wydawać dyspozycje. Ta potrzeba mniejszej czy większej ilości światła, jako informatora, jest osobnicza. W przypadku większości ludzi wystarczy słabe światło, aby powiadomić mózg o przestawieniu się na działanie dzienne, inni ludzie – około 10 proc. – potrzebują silniejszego sygnału świetlnego. Kiedy taki sygnał jest słabszy, a tak się dzieje w pochmurne zimowe dni, ci ostatni mają kłopot ze wstaniem, są nieprzytomni, gorzej funkcjonują. Mówimy o nich, że cierpią na sezonowe zaburzenia nastroju.
Ludzie ze zdrową, silną osobowością przyjmują do wiadomości, że zimą są bardziej ospali i mniej wydajni, i uczą się sobie z tym radzić, przyjmą strategie adaptacyjne. Natomiast słabsi wyciągną niesłuszne wnioski, będą myśleli o sobie: „A widzisz, nie radzisz sobie, jesteś gorszy, inni ludzie są mądrzejsi od ciebie, bardziej inteligentni, zaradni”. I wtedy zaczyna się depresja. Towarzyszy jej uogólnione smutne myślenie o sobie, na przykład: „Do niczego się nie nadaję, wyrzucą mnie z pracy, nie będę miał co jeść”.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



